wtorek, 6 października 2015

Jesień melancholią podszyta

Żółte liście, zimne noce i ciemne poranki.
Zmiana gaderoby, jeszcze te letnie mam na półkach w szafie,
ale wyciągam te jesienne zza pleców tych letnich.



Udaję, że nic się nie dzieje, że jest jeszcze lato, bo przecież grzeje ciepłem słońce.
Zakładam jeszcze letnie spodnie z długą nogawką
a skarpetki w południe chowam do torby.

Wełniany sweter, który mam na sobie od rana się nie liczy, gorąca herbata grzejąca o świcie dłonie też nie.
Grube skarpety i koc wieczorem i cóż z tego.

Jesienna pogoda mami nas ciepłą aurą. I daję oszukiwać, że tak będzie, że zimno nie nadejdzie....



Stoję na rozstaju dróg i od moich wyborów zależy w jakimś sensie moja przyszłość.
Do tamtego tygodnia byłam przekonana, że idę w stronę pedagogiki a pod koniec tygodnia  znalazłam się na studiach podyplomowych z fotografii. Fotografia jest jedną z moich pasji. Lubię fotografować, raczej ludzi, czasem moje zwierzaki, zdarza mi się architektura, zdarza się przyroda.
I dotychczas nie zamierzałam iść w tą stronę zawodowo.
Ot takie hobby. Mój oddech po pracy.













Dorosłam do tego, że nie uniosę dwóch kierunków, siłowo i czasowo nie dźwignę.
I poszłam za głosem serca.
Mam nadzieję uzupełnić swoją techniczną wiedzę o fotografowaniu i poszerzyć swoje postrzeganie świata.
Początkiem były marzenia.