Mam marzenie- mieć wolne weekendy... Na dzisiaj marzenie ściętej głowy.
Pomyśleć, że kiedyś marzyłam o tym, żeby być bardzo zajętą personą, taką bizneswomen.
Tak, tak, chciałam mieć dużo na głowie, mieć zapchany kalendarz, jeździć autem na spotkania biznesowe, prowadzić szkolenia. A dziś marzy mi się wolny weekend. Coś za coś kochani, fajna praca, realizowanie się, rozwijanie- to się obywa kosztem czasu, kosztem wakacji, kosztem odpoczynku. Nie ma nic za darmo.
Kiedyś nie mogłam kupić butów, spodni, torebki, bo... nie miałam za co. Dziś nie mam kiedy. Nawet mi się nie chce iść do sklepu i robić zakupów. Zakupy jedzeniowe robimy w najbliższym Lidlu, a resztę przy okazji lub przez internet.
Chce mi się usiąść na kanapie i pooglądać z Jeremiaszem bajkę, poczytać z nim książkę, zjeść z chłopakami obiad, kwiatki zasadzić na balkonie i w ogródku, wypić kawę z przyjaciółką. I nie robić NIC.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz