Kończę studia, które rozpoczęłam sto lat temu i tak nade mną dyndały i powodowały we mnie dysonans.
Nie skończyłam, bo tak się potoczyło moje życie, że nagle na czwartym roku musiałam pójść do pracy z dnia na dzień, coś się załamało i nie miałam nawet siły myśleć o studiach, myślałam wyłącznie o tym, żeby przeżyć.
Przeżyłam.
Poukładałam swoje życie krok po kroku, a nieskończone studia ciągnęły się za mną jak porozciągana guma z majtek, spadają Ci gacie i trochę Ci to przeszkadza, trochę utrudnia życie, trochę ogranicza, ale można z tym żyć. Iść przez życie i trzymać gacie, żeby nie spadły. Żeby nikt nie zauważył, że spadają Ci gacie.
Wreszcie, zmotywowana przez moją przyjaciółkę ( <3 ) i z jej pomocą wróciłam na studia. Musiała mnie motywować intensywnie, bo bałam się jak szlak ruszać ten temat, miałam uraz.
A co się okazało? Okazało się, że się da, to co przez wiele lat było nie do ruszenia w moim umyśle. Okazało się, że lubię się uczyć, zupełnie inaczej się studiuje kiedy się jest dorosłą osobą a nie rozbabranym dzieciakiem, który dopiero wchodzi w dorosłe życie. Studia to mój czas wytchnienia, kiedy mogłam się skupić na sobie i na swojej nauce, kiedy bezkarnie mogłam nie odbierać telefonów (i tak odbierałam kiedy dzwonił Michał, wspólniczka, animatorzy, odbierałam chyłkiem wymykając się z sali).
Co jeszcze mogę Wam powiedzieć?
Nie ściągałam na egzaminach.
Poznałam fajnych ludzi (szczególnie trójka jest mi bliska).
Zapaliłam się do wspięcia się na kolejne szczebelki swojej ścieżki edukacyjnej.
Nie pamiętam kiedy mogłam usiąść i nic nie robić. Nie pamiętam.
Nie pamiętam kiedy mieliśmy weekend dla siebie z moim mężem.
Nie pamiętam.
Nie pamiętam kiedy mogłam się wyspać.
Nie pamiętam kiedy wieczorem zasnęłam bez notatek, bez laptopa, bez kartek w łóżku. Kartki z łóżka wywalał Michał i zdejmował okulary z mojego nosa jak wracał grubo po północy z pracy, a kartki spały na jego miejscu a okular na moim nosie.
Jakie mam wnioski? Bo mam.
Że jak się zaprzesz i uprzesz to da się. Nawet jak myślisz, że nie da. To da się, im bardziej się boisz, tym bardziej warto stanąć oko w oko z tym co się za nami ciągnie i załatwić to.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz