Wartościowało się od jakiegoś czasu, ale teraz nastąpiło ostateczne łup, bo łupnęło mnie.
Stało ważne się, to co zwykle przyjmujemy jako naturalne i oczywiste.
że mamy gdzie mieszkać
że mamy co jeść
że mamy w co się ubrać
że mamy siebie
że żyjemy
bo nie zawsze jest to takie proste i oczywiste,
kiedy zderzamy się z rzeczywistością drugiego człowieka,
który tego nie ma i dla niego bywa to nieosiągalne
spełnienie w związku
w rodzicielstwie
spokojny sen we własnym łóżku
poczucie bezpieczeństwa
Znam tych, dla których nasze oczywistości,są nieosiągalne.
A marzenia wszyscy ludzie mają te same.
Marzymy o miłości,
o spokojnym domu bez awantur
Marzymy o spokojnych nocach bez strachu.
A moi przyjaciele...
jeden właśnie skończył tygodniowy ciąg picia
Przepił wszystko co miał,
został pobity
Całe szczęście skończyły mu się pieniądze
i nie miał za co pić.
A drugi, próbuje poskładać swoje małżeństwo
po kolejnym piciu.
Zdeterminowany jest.
A trzeci patrzy wstecz i już nigdy nie chce wracać do tamtego życia.
Tego obecnego dopiero się uczy.
Uczy się jak żyć. Bo zgubiony był zupełnie.
Czwarty miał próbę samobójczą,
żyje. Jak dobrze, że żyje.
Moje życie sprowadza się do bycia i brania tego co mam
i szanowania swojego życia.
I bycia wdzięczną za to co mam.
Za męża,
za synka,
za rodzinę,
za przyjaciół.
I za tych, tych których mam.
Że się trzymają, że nie toną, że nie utoną.
Że dopłyną do brzegu.
że marzenia się spełniają.

