środa, 23 marca 2016

Życiowo

Od kilku tygodni  moje życie uległo przewartościowaniu w obliczu różnych sytuacji i okoliczności.
Wartościowało się od jakiegoś czasu, ale teraz nastąpiło ostateczne łup, bo łupnęło mnie.
Stało ważne się, to co zwykle przyjmujemy jako naturalne i oczywiste.
że mamy gdzie mieszkać
że mamy co jeść
że mamy w co się ubrać
że mamy siebie
że żyjemy





bo nie zawsze jest to takie proste i oczywiste,
kiedy zderzamy się z rzeczywistością drugiego człowieka,
który tego nie ma i dla niego bywa to nieosiągalne

spełnienie w związku
w rodzicielstwie
spokojny sen we własnym łóżku

poczucie bezpieczeństwa

Znam tych, dla których nasze oczywistości,
są nieosiągalne.

A marzenia wszyscy ludzie mają te same.
Marzymy o miłości,
o spokojnym domu bez awantur

Marzymy o spokojnych nocach bez strachu.

A moi przyjaciele...

jeden właśnie skończył tygodniowy ciąg picia

Przepił wszystko co miał,
został pobity

Całe szczęście skończyły mu się pieniądze
i nie miał za co pić.

A drugi, próbuje poskładać swoje małżeństwo
po kolejnym piciu.
Zdeterminowany jest.

A trzeci patrzy wstecz i już nigdy nie chce wracać do tamtego życia.
Tego obecnego dopiero się uczy.

Uczy się jak żyć. Bo zgubiony był zupełnie.

Czwarty miał próbę samobójczą,
żyje. Jak dobrze, że żyje.

Moje życie sprowadza się do bycia i brania tego co mam
i szanowania swojego życia.

I bycia wdzięczną za to co mam.
Za męża,
za synka,
za rodzinę,
za przyjaciół.

I za tych, tych których mam.
Że się trzymają, że nie toną, że nie utoną.
Że dopłyną do brzegu.

że marzenia się spełniają.


sobota, 19 marca 2016

Nie jestem terapeutą

Nie jestem terapeutą.
Bycie terapeutą zobowiązuje do zajęcia pewnej pozycji.
Bycie terapeutą zobowiązuje do zachowania dystansu.
Bycie terapeutą stawia mnie w jakiejś przestrzeni.
Przestrzeni pomiędzy pacjentem a lekarzem.
Wypada mi wiedzieć lepiej, wypada znać jakieś odpowiedzi.
Wypada znać rozwiazanie.
Wypada.

A ja dzisiaj nie chcę wiedzieć. A ja dzisiaj nie chcę znać Metody, nie chcę znać Rozwiązania.
Nie biorę na siebie odpowiedzialności.

Nie chcę być terapeutą. Nie chcę patrzeć z góry dystansu. Nie chcę wiedzieć.
Nie wiem. Lepiej.

Jestem tu a nie tam.
 Jestem.
Jestem jest dla mnie ważniejsze niż wiem.
Wiem zupełnie przestało być ważne.
To, że wiem, widzę niczego nie zmienia.
Niczego.

Jestem i czuję.
Nie mam dystansu.
Mam siebie.

poniedziałek, 14 marca 2016

Gość

Mamy gościa w domu.

Gość ze zdziwieniem obserwuje naszą domową rzeczywistość.

Po niedzielnym obiedzie, obiedzie ,który nie był obarczony godziną rozpoczęcia gość próbował pozbierać naczynia. "Siadaj, wyluzuj" dostał poduszkę, na którą opadł. W środku miał potrzebę posprzątać po obiedzie, zanim się poddał, poduszka zwyciężyła. Posprzątałam dużo, dużo później, kiedy już wstali gdzieś wszyscy na chwilę. 

Obiad: zupa krem z zielonego groszku, ser pleśniowy, humus, zatar, oliwa, pomidorki, bagietka. Zlitowałam się nad gościem i nie było jajka w koszulce w środku zupy.

Po obiedzie siedzieliśmy i gadaliśmy, Jeremiasz naznosił zabawek dużego gabarytu do nas, do salonu i nie zwracając na nas uwagi budował swój świat zabawy. Wystarczyło mu, że jesteśmy blisko. Potem wkroczył w naszą przestrzeń i wciągnął nas w jakąś swoją zabawę. 

Przenieśliśmy się do kuchni, chowałam naczynia po obiedzie do zmywarki. Panowie rozmawiali nie wiem o czym, nie chciało mi się ich słuchać. Wystarczyło, że miałam wszystkich blisko. Odczułam, że mam wszystko czego potrzebuję blisko siebie, takie uczucie wypełnienia. 

Zrobiłam herbatę, Jeremiasz pojawiał się w kuchni i wracał do swojej zabawy. Jak coś mówił, to przerywaliśmy rozmowę i słuchaliśmy Jeremiasza. 

Zrobiło się późno. W międzyczasie Michał wykąpał Jeremiasza. Jeremiasz wylądował na kanapie pod kołdrą w salonie. Chciał być blisko. "Mamo idę spać" powiedział i zasnął.

Rozmawialiśmy długo. Gość był zdziwiony luzem w naszym domu. Że nic nie musimy, że nie trzeba sprzątać naczyń po obiedzie. Że Jeremiasz może roznosić zabawki po całym domu, bawić się w łazience, gdzie farbował włosy Śnieżce.

Że może zasypiać na kanapie, kiedy sam zachce, a nie odgórnie, kiedy my zarządzimy, że czas iść spać.

Dla mnie to było takie normalne, zwyczajne, przyzwyczajeni jesteśmy funkcjonować w ten sposób.
Jemy kiedy jesteśmy głodni, tyle ile mamy potrzebę, sprzątamy kiedy czujemy potrzebę, idziemy spać, kiedy chce nam się spać.

No z tym spaniem to nie do końca prawda. Rozmawiałam jeszcze długo, długo. Zdrowy rozsądek zwyciężył mimo wszystko, po 01.00 zdecydowałam się iść spać. Oczy zamykały mi się w wąskie szparki. Gość miał podobne szparki zamiast oczu. Zlitowałam się nad nim i poszłam spać.

Dziś przyszła refleksja, że może my rzeczywiście dziwni. I jakaś ulga, że nie muszę się spinać i napinać we własnym domu. 

Puenty nie będzie. Puenty nie ma. Dalej piszę dla tych, którzy tu zaglądają sami z siebie. 

sobota, 12 marca 2016

Po drugiej stronie lustra

Jak Alicja znalazłam się po drugiej stronie lustra.
Świat odpłynął.
Zostało tylko to co nadaje sens, to co najważniejsze.
Reszta się rozmyła we mgle.

Chodzę do pracy,
do szkoły,
na warsztat teatralny,
robię zakupy,
trochę mniej jem,
trochę mniej śpię.

Moje myśli są skupione na tym
co dla mnie najważniejsze.
Na resztę nie mam przestrzeni.







Na koniec napiszę wam mój kawałek poezji,
bo wróciłam do pisania.
Skoro piszę,
znaczy, że dzieje się.


Boję się

Boję się
pajęczą sieć
pająk tka

Nie bój się
Nie zdradzę cię
Boję się, że stracę cię

Nie bój się
nie zgubię się

Boję się
pająk nitkę tka
Boję się
za tą nitką ja

Nie bój się
straszy mnie
Pająk co nitkę tka

Nie bój się
będę tu

Za rękę potrzymaj mnie
wtedy boję się mniej.



Psyt. Tego posta nie będę udostępniać. Jest dla tych, którzy tu zaglądają i patrzą. To dla was post.