środa, 29 lipca 2015

Klaps



Mógłby to być klaps filmowy, otwierający i zamykający scenę.
I niech taki będzie.
Klaps.
Scena pierwsza i ostatnia zarazem.

W kadrze:

Siedzę w domu, siedzę na kanapie, czytam książkę, łapię oddech.
Przyjemne, że przez chwilę nie muszę nic.
Mogę czytać książkę.
Jeremiasz bawi się na podłodze w salonie klockami.

Słyszę hałas na zewnątrz, mój Sezam szczeka w ogródku.
Wychodzę na balkon, sprawdzić co się dzieje.
Jakie drobnomieszczańskie zachowanie.

Idzie grupa ludzi, dorośli, dzieci i psy szczekające do mojego Sezama.
Jest awantura. Kobieta krzyczy na około sześcioletnią dziewczynkę.
Dziewczynka macha ręką na mamę. Machnięcie dosięga mamy.

Nawet nie uderzenie, takie machnięcie sfrustrowanego dziecka, że chce a nie może.
I w odwecie wielki, mocny zdaje się, głośny klaps w dupę...
Mnie zabolało coś w środku.

Dziecko ucieka do przodu.
"Wracaj tu" krzyczy matka za córką.
Ale dziewczynka nie zawraca, bo kto by zawrócił w zaistniałej sytuacji.
Mija jednego z uczestników wycieczki, starszego sympatycznie wyglądającego pana.
"Idź przeproś mamę"
Zwraca się do dziewczynki, która uciekając przed matką właśnie się z nim zrównała.
"Zdenerwowałaś mamę, idź przeproś" woła za nią.

Kobieta mija mój balkon.
"Będzie mnie musiała przeprosić smarkula jedna"
Mówi do drugiej kobiety idącej obok niej.
"Nie podaruję jej tego"

Kurcze, kto kogo powinien przepraszać, dziecko matkę, która mu przyrżnęła klapa na
ulicy wśród znajomych? Nie krzyczałam z balkonu za nimi. Nie miałam jak.
Z góry balkonu miałam im wygłaszać zasady wychowywania dzieci?
Bałam się, że dziecko mocniej oberwie w domu za moje krzyki z balkonu.

Czy myśleliście kiedyś co się dzieje w środku dziecka, które jest bite.
Ja się często zastanawiam i analizuję jakie emocje to przynosi.
Zastanówmy się na przykładzie tej autentycznej sześcioletniej dziewczynki.
Co czuła kiedy dostała klapa.

Czuła
Wstyd
Palący wstyd
Poniżenie
Złość
Gniew
Może nienawiść do matki
Niezrozumienie
Żal
Chęć zemsty
Ból
Fizyczny ból
Strach
Smutek
Chęć odseparowania się od osoby, która ją uderzyła
Chęć bycia samej

Czy takie powstałe emocje mogą być wychowawcze?
Czy tyle negatywnych wyłącznie emocji,
które w jednej zbombardowały
psychikę dziecka mogą przynieść pozytywne rezultaty?

Co w takim razie przychodzi do dziecka, które jest bite?
Jaki jest skutek, konsekwencja.

Brak zaufania do rodzica, do dorosłych
Zatajanie ważnych wydarzeń ze strachu przed karą
Zaburzone poczucie wartości
Zniszczona akceptacja siebie
Zaburzone granice swojego ciała, niechęć do swojego ciała

Co jeszcze? Jest coś jeszcze, moim zdaniem coś najistotniejszego.

ZNISZCZENIE RELACJI miedzy rodzicem a dzieckiem.

Klaps.
Koniec sceny.







czwartek, 16 lipca 2015

Chłopaki nie płaczą


Wczoraj spotkałam się z dawno nieoglądaną (jako, że byłam strasznie zajętą personą) a jedną z moich ulubionych koleżanek w Ogrodzie Saskim. I poszłyśmy na plac zabaw. Bo z dziećmi przybyłyśmy na spotkanie. Ona z biegającym 1,5- roczniakiem, ja z piaskowym prawie 6- latkiem. W pewnym momencie nasi chłopcy spotkali się przy huśtawkach. Jeremiasz się huśtał i mały koleżanki się huśtał. I huśtał jeszcze jeden, nie nasz i ten- jako, że huśtawka była bez oparcia a tata (wyglądał jak tata) huśtawką zamachał i chłopczyk spadł do tyłu na plecy.
I płakał, bo coś go tak zabolało podczas upadku, spadku.
Tatuś w garniturze, tak tata był w czarnym garniturze, marynarce i spodniach i czarnych lakierkach.
Tatuś w garniturze zapytał swojego może 3- letniego synka.
"Gdzie jest Twoja czapka Spidermana?"
Dziecko ocierało małe rączki i płacząc żaliło się.
"Rączki, bolą mnie rączki"
A tatuś swoje.
"Gdzie jest Twoja czapka Spidermana, załóż czapkę Spidermana"
I dodał jeszcze, że "Prawdziwe chłopaki nie płaczą".


Dziecko zamilkło, a ja zbierałam się w środku, żeby coś mu powiedzieć, ale zabrakło mi słów.
Bo co miałam mu powiedzieć, że nie prawda, bo płaczą. I dziewczyny i chłopaki.
I mali i duzi. I płacz jest wpisany w nasze emocje, podobnie jak śmiech.
I, że umiejętności przeżywania emocji nabywamy w dzieciństwie, że zaburzenie tej zdolności powoduje komplikacje w życiu dorosłym. Zablokowanie emocji w dzieciństwie przynosi oziębłość emocjonalną, wybuchy agresji i nieradzenie sobie z agresją, powoduje niezrozumienie własnych emocji, depresje, odtrącenie społeczne, chore, zaburzone myślenie, imbecylizm emocjonalny?

Tak to wszystko prawda. I wydawałoby się, że przy tej ilości książek o wychowaniu dzieci, o psychologii dziecka, przy tej ilości artykułów dla rodziców w prasie, portalach internetowych informacja o tym, że chłopaki płaczą i Spiderman też płacze powinna dotrzeć.
I ten garnitur przecież do czegoś zobowiązuje, do jakiegoś poziomu postrzegania rzeczywistości.
Tak myślę.

Więc kochani tatusiowie, mamusie, babcie, dziadkowie, nianie, ciocie, wujkowie, panie w przedszkolu i szkole - chłopaki płaczą, chłopaki się smucą, chłopaki mają emocje. I nie blokujmy naszych chłopców. Płacz nie zabije w nich męstwa a najlepiej na dziecięce łzy działa przytulenie, czapka Spidermana chroni przed słońcem i to jest jej główne zadanie.















piątek, 10 lipca 2015

Teatr na ulicy


W sobotę Jeremiasz się uparł, że chce pojechać na kolejny spektakl. Zmęczona, wróciliśmy bardzo późno po wczorajszym spektaklu nie miałam siły jechać.
Michał szedł do pracy, więc presja spadła na mnie.
Pojechaliśmy, Jeremiasz i ja.
Przecież nie będę wyrodną matką, która nie zaspakaja potrzeb swojego dziecka.
Tym bardziej, że tą potrzebą jest Sztuka.


Na miejscu okazało się, że scena przemieściła się w bok, nie było ławeczek, siedzieliśmy na ziemi w pierwszym rzędzie
(co lubię najbardziej). Na szczęście, bo było upalnie, siedzieliśmy w cieniu.
Za nami siedziała pani z maluchem na miękkim kocyku, obok pani siedział wózek malucha.
O ten wózek była awantura- uwielbiam takie awantury.
Pan siedzący za wózkiem bulwersował się- zresztą moim zdaniem słusznie, że wózek nie musi brać czynnego udziału w przedstawieniu, bo nie musi. A jego gabaryty zasłaniają innym oglądaczom, to co chcieliby widzieć. I pan zaczął przestawiać wózek z własnej inicjatywy, pani zrobiła "och" i zaczęła ciągnąć wózek w swoją stronę, a pan w swoją. Przedstawienie już się zaczęło. Pani dała się spacyfikować i puściła wózek, pan wózek przestawił do ostatniego rzędu. Przedstawienie trwało.
Innych zakłóceń nie było. Aparat w moim telefonie zbuntował się z tego upału i nie chciał dalej robić zdjęć, więc zrobiłam ich tylko 90 sztuk.


Wystąpił  Teatr V.O.S.A z Czech, kolorowa cyrkowa trupa. Wszystko robili w zabawie, wszystko było pełne radości i luzu.
A umiejętności na wysokim poziomie. Muzyka grała na żywo, muzykanci stali w pełnym słońcu- podziwiałam ich.
Mnie dodatkowo zachwyciło, że artyści wykrzykiwali do publiczności i do siebie językiem włoskim- moim ulubionym.
Czeski teatr po włosku, tak właśnie było.
Na koniec przy ostatnim punkcie programu dostaliśmy drewienka i dołączyliśmy do orkiestry, stukając w rytm- kto stukał to stukał :)
***
Jeremiasz był zaoferowany przez 1,5 h zupełnie. Nie wybił się z rytmu ani na moment. To co mnie cieszy, ale też zaskakuje, Jeremiasz podczas spektaklu nie chciał pić, jeść, nie kręcił się (raz tylko zmienił pozycję), nie gadał nic do mnie, nie krzyczał do artystów (a tak robiły dzieci siedzące obok, starsze od Jeremiasza), nie pytał kiedy spektakl się zacznie (czekaliśmy godzinę, przyjechaliśmy wcześniej, żeby zająć vipowskie miejsce), nie pytał kiedy się skończy.
Siedział w bezruchu i chłonął.

Po zakończonym spektaklu Jeremiasz zaciągnął mnie nad wodę, chciał wrzucać kamienie i patyki. A potem wypił całą wodę i zrobił się strasznie głodny, musieliśmy wracać do domu.














sobota, 4 lipca 2015

Coś za coś- teatr w moim życiu





O teatrze piszę co jakiś czas. Bo teatr jest ważny dla mnie. Postanowiłam coś z tym fantem zrobić i mieć teatr bardziej. Zdecydowałam się na podyplomowe studia  Wiedza o teatrze, gdzie będę miała dużo teatru, i wreszcie może się nażyję tym teatrem.

Teatr uwrażliwia, otwiera w człowieku przestrzenie emocji, które ma zablokowane, schowane. Pozwala na przeżywanie emocji, będąc w teatrze jesteś w prawie przeżywania, możesz płakać, możesz się śmiać, możesz odnieść się do swojego życia i zastanowić nad jego sensem i
sensami. Możesz zobaczyć co drugi człowiek potrafi zrobić ze swoimi emocjami, jak umie w nie wejść i przez nie nas widzów przeciągnąć. Bo teatr, to integracja aktora z widzem, bo widz i aktor tworzą teatr.

To uzależnia, każdego z nich. I każdy chce ten proceder powtarzać.
Lubię być widzem, zdarza mi się być aktorem, zdarza reżyserować spektakl. Zdarza się. Bo nie często.
Nie wiem co mnie kręci najbardziej. Bo zawsze mam niedosyt. W każdej z tych sytuacji.


Wczoraj wylądowałam z Michałem mężem moim i Jeremiaszem naszym potomkiem w Parku Szczęśliwickim na Festiwalu Sztuka Ulicy.











Oglądaliśmy niezwykłe widowisko Teatru Akt  "Poza czasem".






 Jestem pod wrażeniem spektaklu bez słów, teatru pantomimy, gestu, plastyki obrazu, z elementami cyrku, tańca i akrobacji. Co mogę jeszcze napisać, mogę napisać, że muzyka była grana na żywo i pięknie współgrała z ruchem na "scenie". Plus metafizyczne przesłanie podróży w czasie i przestrzeni.

Moje dziecko mocno przeżywało to się działo przed jego oczami. Atmosfera była niesamowita, ludzie siedzieli na ławeczkach, trawie i schodkach, było już ciemno, pojawiał się dym, wybuchy, ogień, kolorowe światła i flagi na naszymi głowami.






Całą drogę powrotną Jeremiaszowi buzia się nie zamykała, opowiadał swoje wrażenia.
Dziś bawi się teatr.
A na spektakl poszliśmy zamiast pójścia do cyrku.
Nie chciałam oglądać drętwych sztuczek z biednymi otumanionymi zwierzakami.
Coś za coś.