Tak długo nie pisałam. Czas. Skończyło się lato. Jesień przyszła i nie ma zimy.
Żeby jej nie było.
Co robię?
Chodzę z Jeremiaszem na basen, biegamy po lesie z kompasem i mapą.
Chodzimy na koncerty. Spacerujemy. Robię zdjęcia.
Robię zdjęcia bardziej świadomie.
Przestrzeń otwiera się przede mną. Cyferki układają się w jakiś sens.
Szkoła Fotografii, której nie mogłam się oprzeć, jest tym miejscem, w którym chciałam się znaleźć. Tyle pasji, energii, szacunku do twórczości i prawa do bycia sobą chyba nie spotkałam dotychczas w żadnej innej szkole, z pewnością nie spotkałam. Jest mi tu dobrze, tak dobrze, tylu ludzi z pasją w jednym miejscu, tylu ludzi z pasją, którą się dzielą, każde moje pytanie jest na miejscu, nad każdym moim zrobionym zdjęciem ktoś pochyla głowę.
Zrobiłam i wystawiłam spektakl w Szczypiornie.
Szukaliśmy odpowiedzi na pytanie: kim jestem. Prowokowałam do szczerości, chciałam prawdy. A nie stawania w ułudzie niespełnionych szans i nadziei. Podczas realizacji spektaklu nie było lekko. Miałam wrażenie, że dwie przestrzenie przecinają się i trą o siebie. Chłopaki nie chcieli stracić twarzy. A ja uparłam się, że wydobędziemy miękkość serca. Twardziele o miękkim sercu taaa... Zrobiliśmy i wystawiliśmy spektakl.
Spektakl się odbył. Podczas nie czułam nic, zupełnie nic, zero stresu, zero wzruszenia. Szybko uciekłam do domu. Emocje napłynęły nocą, obudziłam się, napływały falami, nie zasnęłam już do rana. Rano przyszła pustka i smutek. Przeżywam jeszcze, tęsknię za kolejnym spektaklem.
Tęsknię za wiosną.
Dziękuję.

Brak komentarzy:
Prześlij komentarz