Trawię i przetrawiam swoje życie.
Analizuję i badam siebie.
Zadaję sobie dużo pytań i szukam odpowiedzi.
Zastanawiam jak to się stało, że byłam tak długo w tak niekomfortowej dla mnie i dla niego sytuacji.
Jak to się stało, że myślałam, że wszystko jest w porządku i jesteśmy szczęśliwi, skoro ani ja ani on nie byliśmy. Wręcz przeciwnie.
Oglądam swoje mechanizmy. Dużo słyszałam na początku co powinnam a co nie powinnam.
Ale ja zrobiłam zupełnie jak nie powinnam. Dlatego, że wcześniej było wszystko jak powinno.
I ślub i biała sukienka, I nie zadziałało. Rypło się o glebę.
Postawiłam wszystko na jedną kartę, nie mam planu b, na wszelki wypadek. Jak wcześniej wiedziałam, że sobie poradzę, że jestem twarda, że sama umiem, że sama wiem. Tak teraz sobie nie chcę już sama radzić, nie chcę być twarda, nie chcę być z kimś, ale sama.
Cieszą mnie proste rzeczy. Cieszy mnie życie.
Przede mną urlop. Tydzień wakacji w górach. Będę oddychać głęboko. I patrzeć szeroko.
Będą mnie cieszyć proste rzeczy, trawa, woda, słońce.
Będę.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz