środa, 22 czerwca 2016

W drodze, człowiek człowiekowi wilkiem, przewrotnie

W drodze do pracy.
Do pracy jadę mniej niż dziesięć minut, ale żeby dojechać do pracy, muszę przejechać przez przejazd kolejowy.
Rankiem po szóstej jest to niezwykle kłopotliwe. Bo przejazd częściej jest zamknięty niż otwarty.
Zamyka się, otwiera na trzy samochody i znowu zamyka, i otwiera na trzy samochody, zamyka.
A człowieka krew zalewa.

A ja wyjeżdżam z bocznej uliczki, żeby wjechać na tą z pierwszeństwem, z przejazdem. I kiedy przejazd jest zamknięty, zawsze próbuję wbić się na główną ulicę, bo potem, kiedy przejazd otwiera się samochody zapierdzielają z obu stron a przejazd się zamyka, można pół godziny spędzić na próbach wyjazdu.

I zdarza się, bardzo często to się zdarza, że kierowcy wbijają się w poprzek, bo cały samochód im się nie mieści. I ja tak często staję w poprzek ulicy. Ale staram się nie blokować drugiego pasa, ale bywa, że moje auto, bo przecież duże lekko utrudnia przejazd (inne auta zresztą też im to się zdarza). Bardzo to światu nie przeszkadza, bo aut wtedy jest jedno, albo dwa, albo wcale i przejeżdżają pojedynczo z innej bocznej. Ciąg samochodów rusza dopiero wtedy kiedy otwiera się przejazd, ale wtedy ja też ruszam do przodu i się wyrównuje.

Ale nie zawsze.
Bo wczoraj, kiedy to ja ok 6:18 zaparkowałam samochód w poprzek w oczekiwaniu na otwarcie się przejazdu dwóch panów machało na mnie rękami, ja też machałam i robiłam miny, bo panowie marszczyli na mnie brwi.

Jeden to ten, który mijał mojego espace'a  a drugi, to ten który stał przede mną.

Przejazd otworzył się. Auta ruszyły, ale nie ten przede mną. Ten przede mną stał w miejscu dobrą chwilę. Stał, bo postanowił, że mi pokaże. I, że mnie nauczy.

Co mi pokazał?
Swoją postawę wobec świata i ludzi.

Po czternastej wracałam do domu. Więc bez stresu i bez napięcia. Na luzie.
Przejazd był zamknięty, tyle, że jeden z kierowców zatrzymał się na tyle w tyle, tak, że wjechałam ja i wjechał pan za mną. Wjechał w poprzek, dojechałam do przodu, ktoś przede mną zauważył i też dojechał do przodu i ja wtedy jeszcze i pan w poprzek schował się i zmieścił.

Można być w opozycji do świata, ludzi i można z ludźmi współpracować i budować. Nawet kiedy jest źle, nawet jeśli nie mają racji, nawet jeżeli niesłusznie lądują w poprzek, można się przesunąć i zrobić im przestrzeń.

Wczoraj popołudniu pomyślałam
świat jest dobry
dopóki na świecie są dobrzy ludzie


Brak komentarzy:

Prześlij komentarz