wtorek, 16 sierpnia 2016
Kulinarnie, sos czosnkowy z nerkowców
Dziś będzie kulinarnie.
Bo dawno nie było.
Od kilku lat nie jem nabiału, nie piję mleka
(odkryłam, że uczulenie, z którym walczyłam przez ponad 10 lat właśnie było spowodowane mlekiem i jego pochodnymi, I kiedy zrezygnowałam z mleka uczulenie skończyło się)
I o ile pogodziłam się z kawą bezkofeinową (Przez kofeinę miałam mega migreny,
kiedy wywaliłam kawę kofeinową, którą kocham, ubóstwiam i uwielbiam ataki migreny
skończyły się. Być może inne czynniki też miały wpływ)
I o ile się pogodziłam z kawę bezkofeinową z mlekiem roślinnym o tyle zawsze mi brakowało
sosu czosnkowego. Lubię ziemniaki zapiekane z tymże sosem, pizzę, warzywa i różne inne.
I w końcu niechcąco trafiłam na przepis na sos czosnkowy z nerkowców.
Nie wydawało mi się to możliwe, żeby sos z nerkowców przypominał sos czosnkowy śmietanowo- jogurtowy.
Nie miałam nic do stracenia.
Do sosu potrzebujemy:
100g nerkowców,
łyżeczkę soku z cytryny (ja nie miałam i zrobiłam bez),
trzy ząbki czosnku i sól.
Nerkowce trzeba namoczyć w zimnej wodzie (przez noc), a jak się chce szybciej, to w gorącej wodzie aż do wystygnięcia. Potem nerkowce miksujemy (ja blenderem kielichowym) z dodatkiem tegoż czosnku, soli i soku z cytryny i wody na gładką masę.
Powstał pyszny sos czosnkowy nie ustępujący w smaku temu tradycyjnemu.
I co najważniejsze- został zaakceptowany przez mojego Jeremiasza.
Do sosu były zapiekane w piekarniku ziemniaki w mundurkach
z oliwą i przyprawami i kotleciki z ciecierzycy.
Jeremiasz pochłonął ziemniaki z sosem czosnkowym i kotleciki. I wyraził swoje uznanie.
Tak więc polecam sos czosnkowy z nerkowców. Pyszny.
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz