środa, 18 maja 2016

Miska olejowa

Gra w klasy

Auto wróciło do mnie na moment, na weekend.
I dziś z powrotem do mechanika.
Miska olejowa i sama nie wiem co jeszcze.

Komfort jazdy wzrósł.

Komfort życia podobnie.
Ale mi się mieli wszystko w środku.

Przerabiam w sobie życie wstecz.
A zdawało się, że już mam przerobione.

A tu skucha, nadepnęłam na linię
i muszę wrócić i rzucać jeszcze raz
wymierzam i rzucam kamykiem.

Może jak ucichnie rzeczywistość wokół mnie,
napiszę o tym co wstecz.

Dziś boję się pisać.

Zostałam wrzucona do jakiegoś szarego, brzydkiego worka,
przez tych, którzy nazywali siebie moimi przyjaciółmi.

Szczęściem, zostali blisko Ci najprawdziwsi.

Wszyscy czekamy na owoce.




czwartek, 12 maja 2016

Oddałam samochód do mechanika

Oddałam samochód do mechanika.
Okazało się, że auto jest w nienajlepszej  formie.
I moje finanse teraz są w nienajlepszej formie.

Auto nie powinno jeździć, bo to nie było bezpieczne.
Moje auto podobnie jak ja było zaniedbane.
Moje auto podobnie jak ja było w nieformie.
Cud, że jeździło.
Cud, że żyłam i w miarę normalnie funkcjonowałam
w świecie.

Najlepsze jest, że auto jest świeżo po przeglądzie.
Tyle, że chcieliśmy taniej i prościej.

Taniej i prościej nie znaczy, że lepiej.

W wielu miejscach mojego życia odpuściłam,
niedopilnowałam
nie chciałam widzieć.

Nie miałam siły widzieć.

Podobnie
Jeździłam na 13- letnich oponach

Nie wiedziałam,
nie miałam świadomości,
że te opony nie nadają się do jazdy
i nie są bezpieczne.

Hamulce

Łożyska

i coś tam jeszcze.

Nic nie działa.

A teraz koszty są ogromne.


poniedziałek, 9 maja 2016

Pod prąd

Być pod prąd a może lepiej płynąć z prądem na ludzkiej akceptacji i opinii. Na tym co powiedzą inni. I na osądzie ludzkim.

Ja jednak pod prąd. Odkąd pamiętam szłam za sercem, czy intuicja mnie prowadziła.

Moje wybory nie zawsze były słuszne. Popełniłam kilka błędów w swoim życiu.
Podjęłam decyzje, których konsekwencje musiałam ponieść.

Ale to moje decyzje i w tym się przejawia moja wolność, że mogłam i mogę je podejmować, że mogę popełniać błędy, że ktoś nie próbuje programować mojego życia.

Czy żałuję swoich decyzji? Nigdy. Żałuję tylko, że nie słucham bardziej siebie a mniej innych- ówczesnych moich autorytetów i wbrew sobie podejmowałam decyzje. A potem głupio trwałam w tych decyzjach latami blokując swoje emocje będąc w zasadach.

Żyłam przez wiele lat w iluzji. Z całej siły usprawiedliwiałam swoje małżeństwo. Czy zawsze było źle? Oczywiście, że nie zawsze, kiedyś było dobrze. Czułam się szczęśliwa i kochałam.

Z czasem związek zaczął się rozjeżdżać. I dotarło do mnie, że nie łączy mnie z moim mężem miłość i relacja. Dotarło do mnie nagle, nie działo się etapami, nie narastało, stało się właśnie nagle i spadło na mnie jak grom z jasnego nieba. Dwie sytuacje z ostatniego czasu sprawiły, że nie byłam w stanie dalej trwać w tej relacji. Zobaczyłam real i mną wstrząsnęło. Dotarło do mnie też, że ja nie muszę, nie muszę równać w dół, nie muszę być w relacji, której nie ma, nie muszę być w związku, gdzie drugi człowiek jest ze mną nieszczęśliwy, ale nie chce rozmawiać, nie chce nic zmieniać. Sytuacja patowa. Gdzie nie mogłam zrobić już nic. Gdzie winna byłam ja i wszystkiemu ja.

Od jakiegoś czasu on nie umiał mnie zaakceptować takiej jaka jestem a może nigdy nie umiał. I ja żyłam w tym braku akceptacji i wsparcia z jego strony. Właściwie to on nie lubił nic z tych rzeczy, które lubiłam i lubię ja, od dawna nie robiliśmy nic wspólnie, ja nie umiałam tak mówić, żeby rozumiał co ja do niego mówię. Ja mówiłam jedno a on rozumiał drugie. Tłumaczenie nic nie wnosiło. Napięcie było nie do zniesienia. Schowałam się kilka lat temu w sobie i przestałam mówić jak się mam i co czuję. Bo wszystko był rozumiane na opak.

Każda próba kończyła się porażką. Zdarzało mi się pisać pozwy rozwodowe. Bo brak zrozumienia z drugiej strony był nie do wytrzymania.

Potem przestałam czuć cokolwiek. Przestałam oczekiwać, trwałam obok i robiłam co musiałam. Starałam się ignorować swoje potrzeby, przestałam oczekiwać akceptacji i wsparcia. Unikałam kłótni i przepraszałam. Przepraszałam już potem dla świętego spokoju, przepraszałam, bo już nie miałam sił słuchać.

Byłam już bardzo zmęczona. Widzę to na zdjęciach. I on był zmęczony. I nieszczęśliwy.
Permanentnie nieszczęśliwy ze mną.

Bez akceptacji.

Może bym się zmieniła, może bym zrezygnowała z czegoś. Ale nie było miłości. A człowiek się zmienia w miłości. Ale nie było akceptacji a człowiek potrzebuje akceptacji do zmiany siebie i rezygnacji z siebie na rzecz drugiego człowieka. Ja tego nie czułam.

W innych miejscach realizowałam siebie.

Nie ma nic co by mnie zatrzymało, szukałam i szukam i nie potrafię nic takiego znaleźć. Nic.
Okoliczności rozstawania tylko mnie utwierdzają w decyzji. Słowa utwierdzają mnie w decyzjach.

Dylematy. Tak mam dylematy. Przykro mi. Boli, że jego boli. Boli, że odchodzę, Boli, że obiecałam, a teraz odchodzę. Ale obietnica obowiązuje dwoje. I kiedy jedno wyłączy się z życia, to nie może oczekiwać, że drugie tak będzie przy nim trwać. Szukałam wiele lat drogi.

Drogi nie znalazłam.

A dziś.
Drogi powrotu już nie ma.

poniedziałek, 2 maja 2016

Na rozstaju

Piszę bloga
i
pozwalam sobie tu
umieścić info.

Napiszę o tym oficjalnie,
zanim,
informacja zacznie być
podawana
szeptem
na talerzu brudnego
sekretu.

Rozstaję się
i odchodzę.

Sytuacja,
o której bym nie pomyślała
nie odważyłabym się
myśleć nawet.

To wbrew
ułożonym
planom.

Wbrew
myślom jakie miałam.

Coś we mnie trzasło
I pękła bańka.

Wańka Wstańka
mojego małżeństwa
Nie podniosła się już
w górę.

Po kolejnej glebie jaką zaliczyła.

czwartek, 28 kwietnia 2016

Kompromisy

Jestem bezkompromisowa.
Ale ja.
Poddałam się.
Przestałam szukać.
Mogłam tylko płakać.
Ale nie mogłam.

Już nic nie mogłam.
Mogłam trwać.
Nie szukałam.

Gdzieżbym śmiała.

I znalazłam.
Nie spodziewałam się.
Nie miałam pojęcia.

Nie miałam pojęcia.
Można chcieć.
Można oczekiwać.
Można mieć potrzeby.
Można chcieć.



Zaspakajać
Swoje potrzeby.

Mieć marzenia.
Nie bać się mieć marzenia.

Ciągle się jeszcze boję.



poniedziałek, 25 kwietnia 2016

Zanim

Zanim mnie ocenisz.
Zanim mnie osądzisz.
Zanim pomyślisz o mnie źle.

To co ty o mnie wiesz.
Kiedy ostatnio zapytałeś jak się czuję.
Kiedy ostatnio zapytałaś jak sobie radzę.

Oglądam swoje zdjęcia.
Od lat byłam zmęczona.
Od lat godziłam się ze swoją karmą.

Od lat równałam w dół.
Od lat usprawiedliwiałam.
Od lat przykrywałam miłością.

Odebrałam sobie prawo do spełnienia.
Odebrałam sobie prawo do szczęścia.
Odebrałam sobie siebie.

Stanęłam w miejscu niespełnienia.
Sama siebie pogrzebałam.
Pogrzebałam swoje marzenia.

Uciekłam od siebie samej.
Byłam w kawałkach.
Nie wiedziałam kim jestem.

Zgrzeszyłam wobec siebie.

Szukam siebie.
Kim jestem.

Zanim ocenisz.
Kim jesteś?






niedziela, 17 kwietnia 2016

Nowe

***W moim życiu nowe.

W starym wszyscy, którzy mnie znają bardzo dobrze wiedzą jak było.

Iluzja.

Dusiłam się tyle lat. Zabrało oddechu.

Ocenę pozostawcie Temu na górze.

Wrócę do pisania bloga jak się posklejam.

O szczegółach pisać nie będę, bo obiecałam, że nie będę.

Moneta ma dwie strony. Warto obejrzeć monetę z obu stron.

Kij ma dwa końce. I nic się nie dzieje bez powodu.

***