Prowadziłam ostatnio warsztat teatralny.
Temat Teatr Rytmu.
Zatrzymałam się na tym temacie.
Każdy człowiek ma rytmy, życia, pracy, chodzenia, bycia.
Rytmy nas otaczają, przyroda, pory roku, pory dnia, miasto, to jak zasypiamy, jak się budzimy
jak funkcjonujemy w świecie, nasze wewnętrzne rytmy.
I dotarło do mnie, że nie żyłam w zgodzie ze sobą, ze swoim rytmem ciała, psyche, swojej psyche.
Nie słuchałam siebie. Nie umiałam słuchać.
Byłam skupiona na tym, żeby słuchać innych i pomagać innym.
Moja psyche, biedna zmęczona psyche. Wyłączyła się.
Nie dźwignęła otaczającej mnie rzeczywistości.
Przez wiele, wiele lat byłam skupiona na ludziach.
Przychodzili, mówili, ja słuchałam, godzinami słuchałam.
Pytali Co u Ciebie i zaczynali mówić o sobie.
To nie, że coś złego robili, pozwoliłam im wywalać na mnie wszystkie swoje
zawikłania. Pozwoliłam sobie na to. Schowałam się za ludzkim nieszczęściem.
Czułam się jak cyborg, na koniec czułam się jak cyborg bez środka.
Otwierałam się przed najbliższymi. Mam takie osoby przy sobie. Na szczęście.
Twarda byłam i nie dbałam o siebie.
Moje ciało zaprotestowało. Wysiadał mi żołądek, nie mogłam się wyprostować z bólu, siedziałam z gorącym termoforem na brzuchu i czekałam aż tabletka zadziała. Stomatolog podczas wizyty z moim zębem powiedziała mi, że zgrzytam zębami jak śpię i mam pościerane szkliwo. Mówiła już mi kiedyś, ale jakoś nie skupiłam się na tym wtedy. Ale teraz wrócił do mnie temat. Nie wiem czy zgrzytam jak śpię, bo nie pamiętam.
Ale pamiętam jak wielokrotnie zaciskałam z całej siły zęby, kiedy już nie miałam siły i kiedy szlak mnie trafiał i zaciskałam z całej siły zęby, żeby nie wybuchnąć złością czy płaczem. Pamiętam jak miarowo zaciskałam szczękę z całej siły.
I jak rano bolała mnie buzia, kiedy się budziłam i miałam migreny, mega migreny.
Dbałam o ciało, zdrowie fizyczne, dietę.
Od jakiego czasu coś zaczęło mi przeskakiwać w szczęce. Olałam temat. Zapomniałam. Ale ktoś mnie o to zapytał. I dotarło, że coś się przecież dzieje. Zaczęłam czytać o co chodzi.
S T R E S S
Za zaciskanie zębów odpowiada mega stres. Za migreny moje odpowiadał mega stres. Kto mi go zafundował opowiem kiedyś. Dziś to temat nie do ruszenia.
Za spanie z zaciśniętymi w pięści dłońmi odpowiadał stres. Budziłam się z fioletowymi kostkami i skostniałymi palcami. To było kiedyś.
Ale przyszedł taki czas, że zaczęłam spać w czapce. Na koniec tuż przez przed brałam prysznic w czapce. Ale nie czułam nic.
Potem zaczęło wracać do mnie. Przeanalizowałam niechcący swoje życie. I emocje zaczęły wracać. Miałam w środku płacz, ale nie umiałam płakać. Miałam gniew.
Kiedy on po raz kolejny zaczął mi wyrzucać co zrobiłam źle, kiedy nie pojechał z dzieckiem do teatru i ja pojechałam z migreną autem. A mógł pojechać, ale nie zechciał.
Coś we mnie pękło.
Nie wszystko co złe to on. On to był ostatni puzzel w układance. Nie spodziewałam się takiego obrotu spraw. Dotarło do mnie i zaszokowało. Pisałam o tym. Nie wszystkiemu winien on. Wielokrotnie sama sobie byłam winna. Tylko tyle, że nie miałam wsparcia i zabijało mnie wieloletnie życie z kimś kogo nie było. Nie było mentalnie ze mną. Tyle.
Tylko mi ta szczęka przeskakuje teraz.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz