Ciało kobiety jest domem.
Jest początkiem życia.
A początek to początek i wiemy dokładnie gdzie jest ten początek.
Początek jest na początku.
Możemy filozoficznie, bądź dla własnej wygody duszy ustalić inny początek człowieczeństwa.
Dla mnie osobiście początek nowego życia zaczyna się na ściance mojej macicy. Czy mi się to podoba czy nie.
Dorosłość. To odpowiedzialność.
I zawsze kiedy jest seks może powstać nowy człowiek.
I ja osobiście biorę odpowiedzialność za swój seks.
Jestem dorosła i odpowiedzialna za to co robię. I kiedy nie planuję zostać mamą w ciągu najbliższego roku zabezpieczam się. Ale gdzieś z tyłu głowy mam, że kiedy jest seks może być dziecko. I ja to biorę na siebie. Liczę się z tym i przyjmuję to. Czy to dobry czy niedobry czas na dziecko.
Bo jestem dorosła i staram się być odpowiedzialna za swoje życiowe działania. Kiedy jadę autem i niechcąco skasuję inny samochód, to biorę za to odpowiedzialność, mimo, że nie chciałam i staram się nie wjeżdżać w inne samochody. A ile poważniejsze jest życie drugiego człowieka.
Ja nie ruszam tematu gwałtu, bardzo chorego dziecka, zagrożenia życia, bardzo dużej presji otoczenia. Tego nie ruszam.
Ale ruszam tą przestrzeń, że mogę, ale nie chcę. Bo niewygodnie, bo muszę z czegoś zrezygnować, bo będzie ciężej niż jest, bo teraz mi jest dobrze i nie chcę tego komfortu psuć.
I dla mnie to niepojęte, by dla tego komfortu dokonać aborcji. Wydłubać sobie z siebie kawałek nowego życia, człowieka, który mimo, że wersja mini, to jednak człowiek.
Tego nie umiem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz