wtorek, 29 grudnia 2015

Są takie pytania

Są takie pytania, które nie są grzeczne:
ile zarabiasz?
jaki masz samochód? Ile lat ma Twoje auto?
kiedy będziesz mieć kolejne dziecko?
co z Twoim dzieckiem jest nie tak?

 Są takie uwagi, których wypowiadanie jest niekulturalne.
o, chyba przytyłaś
znowu straciłaś pracę
mąż dużo zarabia, to nie musisz pracować, możesz siedzieć w domu z dzieckiem
Przykłady nie wszystkie  z mojego życia, ale z czyjegoś.
Część pojawiła się w moim życiu, część była podobna.
Miała podobną energię.
Na tym samym poziomie.Ten rodzaj pytań i stwierdzeń denerwuje, bo ktoś przekracza granice i jest nietaktowny.

We mnie zawsze pojawia się opór. I zastanawiam się, kto kogoś upoważnił do zadawania mi takich prywatnych pytań i rzucania stwierdzeń. To moja osobista sprawa czy mam w planach kolejne dzieci czy nie.
To moja sprawa ile zarabia mój mąż. To moja sprawa czy schudłam czy przytyłam i ile.


I kiedy ktoś zadaje mi takie pytanie, wiem, że nie muszę na nie odpowiadać, ale najczęściej jestem tak zaskoczona, że odpowiadam, pozwalam komuś wparować w swoje prywatne rejony, potem się z tego otrząsam i pojawia się pytanie: dlaczego pytasz mnie o to? Każdy człowiek ma prawo do intymnej przestrzeni, która jest tylko jego i kiedy ktoś ją przekracza można się bronić. I powiedzieć:
Nie życzę sobie Ciebie w tym miejscu. Ale często brak nam asertywności, bo zachłystujemy się czyjąś uwagą. Bo przecież ktoś grzecznie pyta albo mówi coś z troską w głosie. Coś odpowiadamy a nasza dusza doznaje gwałtu.

I ja właśnie asertywnie- nie chcę, żeby ktoś naruszał moje granice. Nie życzę sobie odpowiadać na takie pytania, nie mam ochoty słuchać co robię źle ze swoim życiem. Chyba, że zapytam.
Chyba, że poproszę o opinie, chyba, że będę potrzebować i poproszę o pomoc czy czyjeś zdanie.
Chyba, że są to moim najbliżsi a oni wiedzą, że są naj i im się wiele wybacza.
Cała reszta nie jest upoważniona.



Czasem bywa tak, że za odpowiedziami na te pytania kryje się czyjaś tragedia: bezpłodność, choroba dziecka, problemy finansowe i problemy kogoś z samym sobą. I tym trudniej jest udźwignąć takie pytanie. Takie pytanie robi krzywdę.

I, niekoniecznie teraz oczekuję tłumaczeń się i wyjaśnień, że ktoś nie miał złej tylko dobrą wolę. Właściwie, to mnie to nie za bardzo obchodzi, wierzę w to, że ludzie nie są zwykle złośliwi i nie mają złych intencji.  I dalej, żeby nie było niedomówień, nie jestem bezpłodna, moje dziecko jest zupełnie zdrowe w każdej przestrzeni, nie przymieramy głodem, nasz samochód nie jest najnowszy, ale jeździ i dobrze sobie radzi. Z cerą sobie poradziłam. Poza tym mam świadomość każdego pypka na swoim nosie, każdego ranka przykrywam pypki korektorem, nie mam nadwagi, moja waga jest w normie i podobnie jak z pypkami znam swoją wagę i wiem kiedy mnie mniej a kiedy więcej i ani myślę się z tego tłumaczyć.


To tak na zbliżający się się Nowy Rok. Chrońmy swoje granice i nie przekraczajmy granic innych.
Nie przekraczajmy granic dobrego smaku, face to face i face to book.  Szanujmy się. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz