Czy mam misję?
Co jest sensem mojego życia?
Po co żyję?
Pytania egzystencjalne, od czasu do pory stawiamy je sobie.
Stawiamy się lub coś nas stawia przed pytaniem po co żyję.
Szczególnie ważne staje się to, wtedy kiedy coś lub ktoś nas wytrąca z pędu życiowego,
pędu byle do przodu. Zadajemy sobie pytanie "po co żyję i co jest ważne", kiedy stajemy przed wyborem lub trudnością życiową. Ślub, dziecko, rozwód, utrata, choroba. Wtedy świat zatacza koło. A my zostajemy wytrąceni z pędu.
I wtedy niektórzy zaczynają mieć misję.
Trochę o tą misję zahaczyłam w poprzednim wpisie.
Tak, warto to wiedzieć, misja pomaga w życiu, właściwie nadaje mu sens.
I dawno temu, około piętnaście lat temu ktoś wyciągnął do mnie rękę i pomógł mi się pozbierać, poskładać, powyciągać wnioski, ustawić priorytety i przeżyć najcięższe chwile i nie umrzeć.
Jakoś tak potem zaczęłam patrzeć szerzej i dostrzegać, że ja też mogę pomóc, że korzystając z mojego doświadczenia, wiedzy i intuicji mogę pomóc drugiemu człowiekowi albo przynajmniej wysłuchać go.
Mam taką główną zasadę, którą stosuję w moim życiu i odnoszę do wszystkiego, nie zawsze ją stosowałam, co powodowało tragiczne w skutkach konsekwencje.
Ta zasada, to odpowiadanie na potrzebę. A nie działanie siłowe, pomaganie na siłę, nie! Staram się odpowiadać na potrzebę drugiego człowieka. Nie uszczęśliwiam nikogo na siłę, staram się nie narzucać. Z tym nienarzucaniem mam największy problem, bo nie wiem kiedy już się narzucam a kiedy nie i kiedy bardzo mi na kimś zależy, to ciężko mi się czeka, bo chciałabym już i teraz. Nie lubię czekać cierpliwie. Chciałabym sprawę wziąć w swoje ręce i spowodować, żeby to się stało.
A takie próby spowodowania często przeradzają się w kontrolę i manipulację drugim człowiekiem. A ja chcę czuć się wolna i chcę by inni czuli się przy mnie wolni. To się bezpośrednio przekłada na moją misję, przestałam pomagać ludziom na siłę. Przestałam się w tym spalać, spalałam się przez wiele lat i żyłam w frustracji. Miewałam migreny i rozstroje żołądkowe.
Od jakiegoś czasu nie pomagam na siłę i nie zbawiam świata. Nie wciskam się tam gdzie mnie nie chcą, nawet, jeżeli mam wrażenie, czy wiem, że mogłabym pomóc, gdyby ktoś potrzebował. Ale nie potrzebuje.
Skupiłam się na najbliższych, zaczęłam szukać siebie i swoich pasji. Lubię i chcę pomagać. I kiedy ktoś potrzebuje jestem.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz