Ja wystarczy, że kliknę "lubię to" na zdjęciu czekolady
i bum pół kilograma więcej :)
To cytat z facebooka, ale coś w tym jest prawdziwego, że zwalniasz kontrolę na chwilkę tego co jesz i jak jesz i bum dwa kilo więcej. Bardzo bym chciała należeć do tych kobiet, które mogą jeść i jeść, bez konsekwencji na wadze.
Niestety należę do tych, które trzymają rękę na pulsie, do tych, które obżerają się marchewką, a pełne szaleństwo, to ciastko zbożowe i gorzka czekolada. Odpust zupełny przez kilka tygodni powoduje dodatkowe centymetry w obwodzie. Czasy, kiedy jadłam co chciałam i ile chciałam dawno się skończyły. W liceum zaczęłam pilnować swojej wagi. Na szaleństwo pozwalałam sobie podczas świąt, imprez i wypadów na miasto. Pamiętam to uczucie objedzenia i przejedzenia permanentnego.
Przeszłam rewolucję żywieniową, powodów było wiele, ale najważniejszym było zdrowie mojego Jeremiasza, pojawił się i trochę chorował na początku, nie chciałam go karmić antybiotykami, dojrzałam do pewnych decyzji, niektóre musiałam podjąć, bo mój organizm się domagał. Okazało się, że jestem uczulona na mleko i jego przetwory, byłam zupełnie nieprzygotowana do rezygnacji z mleka, nie umiałam sobie wyobrazić kawy bez mleka, dziś nie piję kawy, bez serów pleśniowych.
Teraz można kupić mleka roślinne- kokosowe, ryżowe, migdałowe właściwie wszędzie, mleko bez laktozy, ser bez. Ale przez całe lata byłam skazana na mleko sojowe, które jest średnio zdrowe. Przy okazji nauczyłam się robić swoje mleko z migdałów, przy okazji nauczyłam się żyć bez mleka.
Bo bez mleka moja skóra przestała się przesuszać i pękać, i pierzchnąć. Przedtem każda zima była dla mnie horrorem, miałam czerwoną skórę, na dłoniach miałam małe ranki, które krwawiły i szczypało mnie od płynów, mydeł, wody, kremów. Z buzi zniknęły wypryski, z którymi męczyłam
się ponad dziesięć lat, zimą pękające dłonie, latem wysyp wyprysków. Na wypryski nie działało nic, kosmetyki z najwyższej półki, cholernie drogie, antybiotyki, cholernie drogie. Punktem kulminacyjnym była kasza od czubka mojej głowy do pępka. a rozpoczęło się upalne lato. Zatapetowanie tego nie było możliwe, ilość współczucia wzbudzała we mnie chęć mordu, dobre rady też.
Potem przyszła zima, zaszłam w ciążę i przestałam pić mleko, bo od kawy miałam zgagę permanentną a od nabiału mnie odrzucało. I moja skóra zrobiła się idealna.
Jeremiasz znalazł się po drugiej stronie brzucha, a mi zaczęło coś świtać i się przejaśniać. Powoli zaczęła docierać smutna i trudna prawda- mleko jest dla mnie trucizną.
Asia powiedziała: może jesteś uczulona na mleko?! Byłam i jestem.
Z mleka wychodziłam kilka lat, było we mnie takie niedowierzanie, jak to, moje ukochane mleko, które niezbędne jest do kawy, do ciasta, czekolady, ciasteczek, które znajduje się w większości słodkich rzeczy na półkach sklepowych, które ukryte jest w rzeczach zupełnie niesłodkich.
Jak mam żyć bez mleka? No jak?
Na szczęście fioł żywieniowy dopadł moich najbliższych (niektórych przede mną, niektórych bardziej), udzielał się, roznosił. I mogliśmy dzielić się przepisami i doświadczeniami, wymieniać poglądami.
Z domu wywaliłam jeszcze cukier, mleka od krowy już w nim nie było. Moje dziecko nie jadło danonków, kulek czekoladowych, moje dziecko nie jadło batoników, czekolady mlecznej, nie piło słodkich napojów. Mój mąż chyłkiem jada mleczną czekoladę i ptasie mleczko w samochodzie- niech je, duży już jest.
W naszym domu nie ma mleka, nie ma cukru, nie ma zwykłego pieczywa.
Zawsze są warzywa, zawsze są owoce, jest miód, jest ksylitol, jest gorzka czekolada i są jajka, i jest mrożona pizza i frytki :)
Bo chłopaki lubią i nie zamierzam im zabraniać skoro lubią. Od tego się nie umiera.
Powinno być jakieś podsumowanie na koniec, każdy ma swojego fisia, fioła. Moim jest jedzenie
i parę innych, ale o nich nie dziś. Myślę, że to zdrowy fioł, skoro nie choruję i dobrze się mam. Skoro nie zapycham swojego brzucha śmieciowym jedzeniem.
Ważne jest dla mnie co jem, ile jem, jak wygląda moje jedzenie i jak smakuje. Mam oczekiwania od jedzenia, że będzie pyszne, że warto je kupić, zapłacić za nie i, że warto je zjeść.
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz