niedziela, 3 stycznia 2016

Coś o edukacji mojego sześcioletniego syna Jeremiasza

Jeremiasz jako niezupełnie sześciolatek (bo sześć lat skończył 30 września) pierwszego  września 2015 r. znalazł się w pierwszej klasie, w  edukacji domowej.
Była to próba z naszej strony, bo nie chciałam zaniedbać mojego dziecka z żadnej strony. Próbą był pierwsza klasa a nie edukacja domowa, bo do edukacji domowej byliśmy akurat przekonani.
 Chciałam zobaczyć jak Jeremiasz będzie sobie radził z programem pierwszej klasy.
Ale gdzieś w głowie miałam opcję powrotu do zerówki a wiedziałam, że mamy taką opcję, że na wniosek rodzica jest robiona diagnoza dojrzałości szkolnej i dziecko może powrócić do zerówki.

 I właśnie oficjalnie od stycznia powracamy, nieoficjalnie bardzo szybko się zorientowaliśmy razem z Jeremiaszem, że lepiej nam realizować program zerówkowy, tyle, że zintensifikowany i w większym wymiarze czasowym, bo Jeremiasz pracował z dziećmi szkolnymi, co go motywowało dodatkowo i brał udział w zajęciach dodatkowych ze szkolniakami.



 Powrót do zerówki jest bezbolesny i nic nowego nie wnosi do życia Jeremiasza, dalej będzie codziennie robił zajęcia wedle naszych ustalonych wspólnie zasad i dalej będziemy realizować zajęcia pozaszkolne, które realizowaliśmy przez ostatnie pół roku.
Mam ten komfort, bo Jeremiasz jest w edukacji domowej. I w jego życiu nic się nie zmieniło.
Tak się pięknie stało przy okazji, że siedmiolatki a nie sześciolatki będą szły od września 2016 do pierwszej klasy, liczyłam na to. I Jeremiasz będzie szedł tym samym torem co pozostałe dzieci. To mu nie utrudni życia w przyszłości, w życiu dorosłym.

Teraz napiszę jak wygląda nasza edukacja. Mamy ustalone z Jeremiaszem- ile każdego dnia zrobi Jeremiasz. Dodatkowo przemycamy z moją siostrą Anią (której siedmioletnia córka Tosia jest w edukacji domowej i uczy się razem z Jeremiaszem, był jeszcze siedmioletni Adaś, który po trzech miesiącach zdał egzaminy roczne drugiej klasy i wyjechał z rodziną na rok do Brazylii ) więc przemycamy różne treści programowe podczas zabawy. A dzieciom piękniej to wchodzi. Dla Jeremiasza szósty rok życia okazał się rokiem rozwoju jego dużej motoryki, ma dużą potrzebę skakania, wspinania się, biegania. I ja tego nie blokuję, Jeremiasz dużo czasu spędza na zabawie, bo ma taką potrzebę, wiele rzeczy też zaczęło go interesować, zaczął interesować się światem. Podchodzimy do czytania, pisania, liczenia spokojnie. Mamy czas. Nie nakładam presji na moje dziecko. Na wszystko przyjdzie pora. Jego siostra cioteczna Tosia równo rok starsza właśnie się zaczytuje, dzieci się bawią a Tosia siedzi na dywanie i czyta. W domu też czyta.
Tosiu- pytam- co Ci kupić pod choinkę?
Książkę- odpowiada Tosia- książkę ciociu.

Każde dziecko ma potrzebę uczenia się. Jest to naturalne. I największą zbrodnią jest zaburzyć ten proces. I zablokować dziecko. Zablokować w nim potrzebę uczenia się.
Nie dla zielonej kropki w dzienniczku, nie dla nagrody. Dla samego uczenia się. Dzieci uczą się dla siebie samych i robią tą z przyjemnością.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz