poniedziałek, 18 stycznia 2016

Privata- zazdrość

Ostatnio byłam zazdrosna.
Normalnie jestem stworzeniem z dużą potrzebą przestrzeni i zupełnie niezazdrosnym.
Ale, ale czasem mnie dopada. Kilka razy mnie dopadło z moim Michałem i zakuło, zakuło zazdrością w środku.
Mój mąż powodów do zazdrości mi właściwie nie daje. Co myśli i czuje nie wiem, ale zupełnie nie okazuje zainteresowania innymi, przynajmniej przy mnie a nie przy mnie to nie wiem.

Nie pilnuję Michała, nie czytam smsów, nie sprawdzam co ma w kieszeniach, nie robię scen zazdrości, raczej nie robię. Ufam mu, bo jak żyć z kim i nie ufać. Nie umiałabym tak żyć.
Rozmawiam z moim mężem o wszystkim, chyba, że o tajemnicach innych ludzi, zwierzeniach, to nie. O moim przeżyciach, uczuciach, pasjach, strachach i problemach. Przez te lata nasze pasje stały się częściowo wzajemne. Lubimy być razem i im dłużej jesteśmy razem tym bardziej lubimy.

Czy zawsze jest dobrze? Nie zawsze, czasem jest mniej dobrze, ja chce a Michał nie chce. Ja szybko, szybko, Michał chce przemyśleć i rozsądnie. Ja do przodu, Michał stoi i rozgląda się.

Czy jest idealnym mężem?
A czy ja jestem idealną żoną?

Nie jestem idealną żoną, jestem trudna, więcej mam cierpliwości do obcych, do dzieci w pracy. Mniej dla męża i własnego dziecka. Pisałam, mam potrzebę przestrzeni, gdzieś chodzę, coś robię, wychodzę, wracam, słucham muzyki, nie słucham męża. Nie gotuję obiadów, gotuję dziwactwa jakieś. Rozmawiam codziennie z mamą, rozmawiam dużo przez telefon, robię zdjęcia i każę "wyglądaj ładnie" i mówię "zrób mi zdjęcie", "ładne zdjęcie", kiedyś poszłam zrobić sobie zdjęcie do paszportu i zapowiedziałam, że nie kupię tego zdjęcia jak mi zrobi brzydkie zdjęcie fotograf, i że mam ładnie wyglądać. I to było najładniejsze zdjęcie do paszportu jakie widziałam. Tak dużo wymagam od siebie i dużo wymagam od innych.

Więc jak mam oczekiwać, że mój mąż będzie ideałem, skoro mi do ideału brakuje, skoro jestem chimeryczna i bywam dzika. Chowam się w swoim świecie i zajmuję się swoimi sprawami. Postanawiam i robię, nie pytam, oznajmiam. Michał "po co mnie pytasz?", "ja nie pytam, ja Ci mówię, żebyś wiedział i nie mówił potem, że Ci nie mówię, to Ci mówię, żebyś wiedział".



O wadach mojego męża nie będę pisać, no jakbym mogła? Pisać o wadach człowieka, którego kocham? Człowieka, bez którego już sobie nie wyobrażam życia. Jak mogłabym go krytykować i obnażać?









 Więc tak, bywam zazdrosna.
I wczoraj powiedziałam Michałowi "śniło mi się, że byłam o Ciebie zazdrosna, obudziłam się i dalej byłam zazdrosna, o te dziewczyny, które są obok, o te dziewczyny, które na Ciebie patrzą, które mówią i uśmiechają się do Ciebie, o te do których coś mówisz i one nie wiedzą, że jesteś mój". Bardzo rzadko tak czuję, obce uczucie, miłe i niemiłe. Nieoswojone.

















I wyobraźcie Michał się ucieszył, że jestem o niego zazdrosna. Dziwna to sprawa. Hm.




Brak komentarzy:

Prześlij komentarz