niedziela, 22 lutego 2015

Bo zdrowo, jak zrobiłam chałwę z sezamu

Od kilku lat przywiązuję większą uwagę do tego jak jemy i co jemy w naszym domu.
Zaczęło się od tego, że Jeremiasz skończył pół roku i zaczął chorować,
chorował kole miesiąca, a na koniec wylądowaliśmy w szpitalu z zapaleniem oskrzeli.
Potem chorował dalej, jeden antybiotyk, drugi, kolejny.
I zaczęłam szukać o co chodzi, dlaczego moje dziecko choruje.
W ciągu pół roku udało mi się podnieść odporność Jeremiaszowi, tak że skończyło się jego chorowanie
antybiotyki też się skończyły. Wywaliłam z naszej diety cukier, zminimalizowałam ilość mleka i jego
przetworów, zminimalizowałam gluten i mięso.
Obecnie Jeremiasz ma 5,5 roku, jakieś słodycze pojawiają się chcąc nie chcąc, bardzo czasem pojawia się słodki jogurt (kiedy sam go wybierze w sklepie). Czym się żywimy? Owoce, warzywa, kasze (jaglana, gryczana), strączki, jajka, słodzimy miodem.

Dzisiaj miałam chęć na coś słodkiego. Zrobiłam CHAŁWĘ
Najprostszy przepis na świecie :)


Składniki:
ziarna sezamu (3/4 szklanki)
duża, pełna łyżka miodu
Wykonanie:
Ziarenka zmieliłam w młynku aż się zrobiły mokre i wymieszałam je porządnie w robocie kuchennym z miodem.

Na koniec mocno je ugniotłam w foremce i gotowe.
Chałwę można kroić nożem, lub wyjmować z małych foremek i zjadać



Jakie mamy korzyści, że dieta nam się zmieniła? Jeremiasz czterech lat nie miał antybiotyku, właściwie nie choruje, nic poważnego jakieś katary, jakieś małe kaszle. Stan mojej skóry poprawił się radykalnie, Jemy dużo smacznych i zdrowych jedzonek. Odkryłam nowe, pyszne smaki.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz